Bio na Tinderze — co działa, a co odstrasza
6 min czytania
Zdjęcia masz w porządku, matche się zdarzają, ale rozmowy urywają się po dwóch wiadomościach. Zanim znowu zaczniesz szukać lepszych tekstów na start, zjedź w dół własnego profilu i przeczytaj swoje bio na Tinderze tak, jakbyś widział je pierwszy raz.
Większość mężczyzn traktuje ten kawałek profilu jak formularz do odhaczenia albo jak CV: wzrost, praca, miasto, trzy przymiotniki. A wystarczy, żeby robił jedno — dawał drugiej stronie coś, o co można zaczepić. Jeśli nie da się tego skomentować, równie dobrze może go nie być.
Po co komu bio na Tinderze, skoro liczą się zdjęcia
Zdjęcia decydują o tym, czy w ogóle będzie match. To prawda i nie ma sensu z tym walczyć. Opis decyduje o czymś innym: czy po matchu ktokolwiek ma o czym napisać.
Popatrz na to z jej strony. Kilkanaście rozmów w kolejce, kilkanaście profili, w których nie ma się czego chwycić. Jeśli w twoim jest jedno konkretne zdanie, odpowiedź układa się jej sama. Nie dlatego, że okazałeś się ciekawszy — dlatego, że dałeś gotowy pierwszy ruch.
Działa to w obie strony. Dobry opis ułatwia jej odezwanie się pierwszej, a potem odpisanie na to, co wyślesz, bo temat już leży na stole. Przy pustym profilu nie zdarza się ani jedno, ani drugie.
Tak pisze większość
nie wiem, co tu napisać, zapytaj o cokolwiek
Wyślij to
gotuję ramen od zera, bulion stoi 12 godzin. i tak wychodzi gorszy niż w budce przy dworcu
Pierwsze zdanie mówi tylko tyle, że szkoda ci było na to trzech minut. Drugie daje trzy osobne wejścia — ramen, upór i tę budkę — więc nie trzeba niczego wymyślać, wystarczy wybrać.
Pięć rzeczy, które kasują cię szybciej niż puste bio
Pusty opis jest neutralny. Poniższe wpisy są gorsze, bo mówią o tobie coś, czego nie zamierzałeś powiedzieć.
- „Nie wiem, co tu napisać”. Czytelny komunikat: nie chciało mi się. Wersja ironiczna, czyli „szukam kogoś, kto ogarnie ten opis”, czyta się dokładnie tak samo, tylko zajmuje więcej miejsca.
- Lista przymiotników. „Ambitny, z dystansem, lubię podróże” — to samo ma w profilu połowa aplikacji. Nie da się tego ani skomentować, ani sprawdzić.
- Cytat motywacyjny. Cudze słowa w jedynym miejscu, które miało być twoje.
- Warunki wstępne. „Bez dram”, „nie szukam nic na jedną noc”, „jak nie umiesz pisać, to nie pisz”. Zanim ktokolwiek cię pozna, masz już przygotowaną listę zarzutów wobec osoby, której jeszcze nie ma.
- Sama metryczka. Wzrost, waga, znak zodiaku, cztery litery typu osobowości. Jedno takie hasło jest w porządku, cztery pod rząd wyglądają jak ogłoszenie drobne.
Wspólny mianownik jest jeden: po żadnej z tych rzeczy nie da się napisać ani słowa. Można je przeczytać do końca i nie mieć nic do powiedzenia.
Jeden konkret, który da się skomentować
Napisz coś, na co da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Nie „lubię podróże”, tylko gdzie byłeś i co się tam wydarzyło. Nie „lubię gotować”, tylko co ci ostatnio nie wyszło.
Konkret nie musi być imponujący. Zepsuty piekarnik, prawo jazdy zdane za trzecim razem, kot, który nienawidzi gości — liczy się to, że jest twój i że nie ma go w co drugim profilu.
Tak pisze większość
ambitny, z dystansem, lubię podróże i dobrą kawę
Wyślij to
przejechałem rowerem z Krakowa nad Bałtyk i do dziś nie wiem, po co
Pierwsze zdanie pasuje do dowolnego profilu w mieście i dlatego nic nie waży. Drugie ma miejsce, dystans i żart z samego siebie — nikt inny nie mógłby wpisać go u siebie.
Dwa albo trzy takie zdania wystarczą. Opis na cztery linijki czyta się do końca. Opis na dziesięć przewija się razem ze zdjęciami.
Cztery przykłady i dlaczego działają
Cztery kształty zdania, które sprawdzają się najczęściej. Wypełnienie musi być twoje, bo tylko ono cokolwiek tu znaczy.
- Konkret i samokrytyka w jednym zdaniu. „biegam trzy razy w tygodniu i nadal wyglądam, jakbym zaczął w marcu”. Mówisz coś o sobie i od razu sam to zbijasz, więc nie zostaje z tego przechwałka.
- Dwie rzeczy, które do siebie nie pasują. „ratownik medyczny, w wolne dni szyję na maszynie po babci”. Takie zestawienie zostaje w głowie dłużej niż dziesięć haseł zgodnych ze sobą.
- Konkret z dziurą. „mam czterdzieści płyt i ani jednego gramofonu, przyjmuję sugestie”. Prośba o radę zdejmuje z drugiej strony cały wysiłek — ma do wpisania jeden tytuł.
- Opinia, którą da się podważyć. „najlepsze lody w mieście są w lodziarni bez szyldu i nie zamierzam się z tego tłumaczyć”. Sprzeciw pisze się szybciej niż komplement.
Humor tak, ale własnym głosem
Żart działa lepiej niż deklaracja, bo pokazuje ton zamiast go opisywać. „Mam dystans do siebie” to obietnica bez pokrycia. Jedno zabawne zdanie jest już dowodem.
Warunek jest jeden i nie da się go obejść: żart ma być twój. Teksty przeklejone z sieci są rozpoznawalne, a nawet gdy przejdą, zawalą się przy drugiej wiadomości, kiedy okaże się, że na co dzień piszesz zupełnie inaczej.
Jeśli w życiu jesteś raczej spokojny i rzeczowy, nie udawaj klasowego błazna. Zwięzły, szczery opis wypada lepiej niż wymuszona ironia, którą trzeba potem ciągnąć przez całą rozmowę.
Zaproszenie zamiast listy wymagań
Ostatnia linijka to miejsce, w którym psuje się najwięcej profili. Zamiast otworzyć rozmowę, zamyka ją warunkiem albo wyzwaniem.
Tak pisze większość
przekonaj mnie, że warto
Wyślij to
mam dwie wolne soboty we wrześniu i zero pomysłów, co z nimi zrobić
„Przekonaj mnie” to egzamin, a na egzamin nikt nie zgłasza się dobrowolnie. Drugie zdanie mówi to samo — że czekasz na ruch — tylko zamiast sprawdzać, podsuwa coś do dokończenia.
Nie musi to być zaproszenie na randkę. Wystarczy zdanie z dziurą, którą ktoś może wypełnić. Jedna linijka o kawiarni, której szukasz od pół roku, bo w żadnej nie da się usiedzieć dłużej niż godzinę, robi więcej niż akapit o twoich wartościach.
Jak sprawdzić, czy twój opis działa
Pierwszy test zajmuje minutę. Przeczytaj swój profil i spróbuj napisać do siebie pierwszą wiadomość. Jeśli nie masz o co zaczepić, ona też nie ma.
Drugi test: zasłoń imię i zdjęcia. Czy ten opis pasuje wyłącznie do ciebie, czy do dowolnego faceta w twoim wieku z twojego miasta? Jeśli to drugie, nie masz bio, tylko szablon.
I uczciwie: sam opis nie podwoi liczby matchów. Zdjęcia dalej robią większość roboty i żadne zdanie tego nie odwróci. Zmienia się co innego — ile z tych matchów zamienia się w rozmowę, zamiast kończyć się na „hej”. I to jest akurat ta część, na której ci zależy.