← Poradnik

Jak odpisać na „hej”

5 min czytania

Przychodzi wiadomość: „hej”. Jedno słowo, żadnego pytania, zero zaczepienia. Patrzysz na to chwilę i nie wiesz, co z tym zrobić — stąd pewnie szukasz, jak odpisać na „hej”, żeby rozmowa w ogóle ruszyła.

Potraktuj to jak puste pole do wypełnienia. Ona nie ma pomysłu na start. Ty możesz mieć.

„Hej” prawie nigdy nie znaczy „nie chce mi się z tobą gadać”

Łatwo odczytać to jako brak zainteresowania. Zwykle jest inaczej: napisała pierwsza, bo chciała, tylko nie miała czym zacząć. Dokładnie tak samo jak ty, kiedy kasujesz trzecią wersję własnej pierwszej wiadomości. Match jest, uwaga jest, brakuje tematu.

To ci właściwie ułatwia sprawę. Kto pierwszy poda temat, ten prowadzi rozmowę. „Hej” jest zaproszeniem do przejęcia sterów — tyle że nikt go tak nie nazywa.

Nie odbijaj „hej” tym samym

Najczęstsza reakcja to „hej, co tam?”. Po niej rozmowa stoi w tym samym miejscu, tylko z dwiema wiadomościami zamiast jednej. Ktoś i tak będzie musiał wejść z konkretem, a im dłużej to trwa, tym bardziej obojgu się odechciewa.

Tak pisze większość

hej, co tam? :)

Wyślij to

hej. na trzecim zdjęciu masz numer startowy — biegasz dla wyniku czy dla medalu na lodówkę?

Pierwsze oddaje jej piłkę z powrotem i nic do niej nie dokłada. Drugie podsuwa wybór, na który odpowie jednym słowem, i mimochodem pokazuje, że otworzyłeś profil, a nie tylko przejechałeś po zdjęciach.

Wyrzut zamyka rozmowę szybciej niż cisza

„To wszystko?”, „ambitnie”, „postaraj się bardziej” — to brzmi jak test, który ona właśnie oblała. Nawet jeśli miało być żartem, w tekście nie słychać uśmiechu. Trudno też wymagać wysiłku od kogoś, kto zrobił pierwszy krok, kiedy ty nie zrobiłeś jeszcze żadnego.

Tak pisze większość

to wszystko? spodziewałem się czegoś więcej

Wyślij to

hej, widzę, że oboje oszczędzamy na słowach. to ja zacznę: kot z drugiego zdjęcia twój czy wypożyczony na sesję?

Ta sama obserwacja, tylko wymierzona w sytuację, a nie w nią — i zakończona tematem zamiast oceną. Po ocenie musi się tłumaczyć, po pytaniu o kota wystarczy jej jedno słowo.

Jak odpisać na „hej” w zależności od tego, co jest w profilu

Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, bo dobra odpowiedź zawsze coś z profilu bierze. Cztery warianty pokrywają większość przypadków:

  • Zdjęcie z konkretnego miejsca — pytaj o wybór, a nie o sprawozdanie z wyjazdu. „Szlak czy hotel z basenem?” zamiast „i jak było?”.
  • Zwierzę — nazwij je i zgadnij charakter. Najłatwiejszy temat, jaki istnieje, i prawie zawsze coś wraca.
  • Zawód albo studia — postaw założenie zamiast pytać „i jak tam praca?”. Fizjoterapeutce: „obstawiam, że połowa znajomych pokazuje ci plecy na imprezach”.
  • Bio z żartem — dopisz do niego drugą linijkę, zamiast go komentować. Komentarz zamyka temat, kontynuacja go otwiera.

Wspólny mianownik jest jeden: masz jej dać coś, co da się odbić jednym zdaniem, i to takim, po którym wiadomo, o czym rozmawiacie dalej.

„hejka”, „heeej”, „hej :)” — to nie to samo „hej”

Wersja, którą dostałeś, mówi ci, ile energii w to włożyła, i mniej więcej tyle warto oddać. Suche „hej” o pierwszej w nocy to rzut kostką i wystarczy na nie jedno celne zdanie. „Hejka, jak tam weekend?” jest już zaproszeniem, nawet jeśli pytanie sztampowe — odpowiedz normalnie, dorzuć coś od siebie i oddaj pytanie. Dopasowanie długości robi tu więcej niż najlepszy gotowiec: wiadomość trzy razy dłuższa od jej własnej czyta się jak przesłuchanie, a jednowyrazowa odpowiedź na rozbudowaną zaczepkę jak brak zainteresowania.

Kiedy w profilu naprawdę nic nie ma

Zdarza się: trzy selfie, puste bio i to „hej”. Nie zostaje ci wtedy nic poza samą sytuacją — a z niej też da się zrobić temat. Zgadnij coś o niej, najlepiej lekko przesadzone, i zostaw miejsce na sprostowanie.

Tak pisze większość

hej, opowiedz mi coś o sobie

Wyślij to

hej. puste bio i jednowyrazowa wiadomość — albo jesteś bardzo tajemnicza, albo bardzo zajęta. obstawiam zajętą

Prośba o autoprezentację podsuwa jej pustą kartkę i pytanie, od czego zacząć. Założenie podsuwa gotową rolę, z którą można się nie zgodzić — a zaprzeczyć jest łatwiej, niż opowiedzieć o sobie.

Ile czekać z odpowiedzią

Odpisz, kiedy zobaczysz. Odliczanie godzin, żeby nie wyjść na zdesperowanego, to taktyka z forów sprzed dekady — przy dwudziestu innych rozmowach w jej skrzynce kończy się tak, że po prostu o tobie zapomina. Jedyny sensowny powód, żeby poczekać, jest taki, że akurat nie masz głowy do pisania. Lepiej odpisać wieczorem niż odbębnić coś w kolejce do kasy.

Cztery odpowiedzi, które kończą temat

  • Sam emotikon albo gif. Odbija piłkę i nic nie wnosi.
  • Pięć zdań pod rząd. Odpowiedź na jedno słowo nie może być wypracowaniem.
  • Od razu „masz insta?”. Prosisz o przysługę, zanim cokolwiek się zaczęło.
  • „Halo?” dwie godziny później. Rozmowa, która jeszcze żyła, kończy się dokładnie na tej wiadomości.

Co dalej, kiedy odpisze

Odpowiedź na „hej” ma jedno zadanie: wyciągnąć was z martwego punktu. Kiedy już to zrobi, nie wracaj do „i co u ciebie?”. Dalej prowadzi się to jak każdą inną rozmowę — odpowiadasz na jej pytanie, dorzucasz zdanie od siebie i zostawiasz coś, o co da się zapytać. Po trzech, czterech takich wymianach widać, czy jest o czym gadać. Obie odpowiedzi są przydatne, bo obie oszczędzają ci tydzień pisania z rozpędu.

Czasem i tak nie odpisze

To nie znaczy, że twoja odpowiedź była zła. „Hej” bywa wysyłane hurtowo, do kilku osób naraz, w nudny wieczór. Część tych rozmów nie miała się zacząć niezależnie od tego, co byś napisał. Jedna dobra próba wystarczy; jeśli po niej jest cisza, wróć do pozostałych.

Licz to na dziesięciu rozmowach, nie na jednej. Zamiana „hej, co tam?” na konkretne zdanie wyjęte z jej profilu nie da ci stu procent odpowiedzi, ale różnicę zobaczysz po tygodniu.